


|
 |
|
|
|
|
 |
|
|
|
Drobny, złocisty piasek uciekał spod nóg młodej, rudowłosej dziewczyny.
- Elka! - krzyczała - Chodź tu, szybko!
- Zaraz! - drobna blondynka machnęła niecierpliwie ręką, wpatrując się w zachód słońca - Masz coś
ciekawszego? - jej głos był pełen wyrzutu i zniecierpliwienia, mimo to nawet nie spojrzała w stronę
przyjaciółki.
- Oj! Podejdź laska! - dziewczyna wyraźnie nachylała się nad czymś.
- No?
Monika zaskoczona uniosła w górę głowę. Nie spodziewała się przyjaciółki tak szybko.
- No?! - niecierpliwiła się Elżbieta - Co tam masz? - kucnęła przy dziewczynie, grzebiąc palcem w piasku.
Mona uniosła głowę i zbliżyła usta do jej twarzy. Spieniona fala uderzyła o półnagie ciała. Pod jej naporem
obydwie wywróciły się na plecy i zaniosły śmiechem. Fala odpłynęła z powrotem. Słońce powoli schodziło za
horyzont, zalewając morze czerwoną barwą. Dziki, odległy krzyk mewy, sprowokował dziewczyny do
uniesienia głów.
- Czego chciałaś? - Ela spojrzała na przyjaciółkę.
Ich twarze spotkały się, kiedy mewa krzyknęła po raz drugi. Mona nie krępując się, pogładziła jej
prawe ramię.
- Ciebie... - szepnęła, zaciskając palce na ramieniu przyjaciółki.
- Monika, przestań! - dziewczyna wyrwała się, podnosząc ciało na kolana - Tyle razy ci mówiłam! Nie
będę...- w tym momencie następna, mocniejsza fala zwaliła ją z nóg.
Monika zaniosła się śmiechem.
- Czego nie będziesz? - spytała.
W blasku zachodzącego słońca jej ciało lśniło od wody, a włosy tworzyły fantazyjne, kręcone figury.
Była podniecająca. Oczy Moniki błyszczały pożądaniem, kiedy wpatrzona tak w Elżbietę, oblizywała wargi
językiem.
- Jesteś stuknięta! - warknęła Ela i ruszyła wzdłuż brzegu. Fale rozbijały się o jej zgrabne, długie
nogi, a jej postać zaczęła powoli znikać w narastającym coraz bardziej zmierzchu.
Monika obserwowała długo jej falujące pośladki, głaskała wzrokiem gładkie uda i w wyobraźni wdzierała
się językiem w jej cipkę. W końcu opadła na mokry, przyjemny i miękki piasek. Wpatrzona w gasnące niebo,
czuła obmywające ją raz po raz delikatne fale.
W oddali, jeszcze bardzo daleko, usłyszała głuchy pomruk. Lekki wiatr zatańczył w jej włosach. Uniosła
głowę. Po zachodnie stronie horyzontu, dostrzegła czarną nicość, która bardzo szybko zbliżała się,
rosła i czerniała.
- Cholera! - warknęła podnosząc się z plaży - Miałam nadzieję pooglądać gwiazdy...
Jej zgrabny tyłek zatańczył na pożegnanie morzu i zaczął oddalać się od natrętnych, wdzierających się
wszędzie fal. Ruszyła w kierunku maleńkiego domku, który wynajęła zaledwie kilka dni temu na spółkę z
Elżbietą, z zamiarem pobalowania, może tydzień, lub dwa, w bliskości sił natury. Miała też nadzieję na
inne zabawy, ale Ela najwyraźniej ... nie chciała. Może, gdyby spróbowała... doceniłaby.
Przed wejściem do domku, oglądnęła się za siebie. Niebo nad morzem nabrało czarno - granatowej barwy.
Pojedynczy, ostry i oślepiający błysk uderzył w czarną otchłań. Monika zmrużyła oczy. Wydawało się jej,
że morze urosło. Jakby zlało się z niebem, tworząc jeden, spieniony i czarny twór. Zaraz po tym głośny,
rozdzierający grzmot, szybko wypędził ją z plaży. Wpadła przestraszona do domku i zaświeciła światło.
Rozglądnęła się wokół.
- A gdzie Ela..? - szepnęła, lustrując mały pokoik.
Mały domek wyposażony był w dwa pomieszczenia. Kuchenka i pokój. To wszystko, ale dla nich wystarczało.
Chatka usytuowana była na wydmach, poza zasięgiem fal. Nawet, w razie mocnej burzy nie groziło jej
zalanie.
Ostry, odległy huk rozdarł powietrze. Monika nie miała ochoty patrzeć, jak blisko jest burza.
Zastanawiała się, gdzie podziewa się Elka. Przeszła do kuchenki i otworzyła lodówkę. Wyciągnęła z niej
butelkę mineralnej i mocno pociągnęła z gwinta, po czym przeszła do pokoju. Stanęła w pobliżu szerokiego
łóżka, a jej dłoń przejechała wzdłuż ciała, począwszy od szyi, poprzez piersi, brzuch i zatrzymała się
na wygolonym wzgórku między nogami. Zasyczała cicho. Jej syk zagłuszył potężny, przeszywający łomot.
Wydawało się jej, że domek zadygotał. W tym samym momencie zgasło światło. Po sekundzie znów zabłysło.
Huk morza wdarł się przez cienkie szyby, zaraz po tym potężna ulewa uderzyła w dach. Monika wzdrygnęła
się, a jej palec automatycznie schował się w ciasną, mokrą cipkę. Opadła na łóżko, drugą ręką
wygrzebując z nocnej szafki wibrator. Zbliżyła go do ust i polizała. Plastykowe fałdki podnieciły ją i
sprawiły, że poczuła się swojsko. I znów potężny grom rozłupał wnętrze domku, a ryk morza wdarł się jej
w uszy. Wyciągnęła palec z cipki i pomagając drugiej dłoni, włączyła wibrator. Zaczął poruszać się
spokojnym, elastycznym ruchem. Zbliżyła go do szpary i zatoczyła kółko przed dziurką. Rozłożyła szeroko
nogi, wkładając na razie jedynie koniuszek plastykowej rozkoszy. Poruszyła lekko, jednocześnie drugą
dłonią miętosiła piersi. Jęczała przy tym cichutko, gryząc czerwone, nabrzmiałe wargi. Chwilę drażniła
się, po czym zaatakowała cipkę plastykowym kutasem. Wszedł cały, wibrował i drżał, a ona poruszała nim
coraz szybciej.
- Żeby go tylko nie wchłonąć - uśmiechnęła się i skierowała wzrok w kierunku okna.
Na zewnątrz świat oszalał. Czarny smok przysłonił plażę swymi rażącymi skrzydłami, bombardując złoty
niedawno piasek ostrymi gromami. Potężna nawałnica zalewała szyby domku strugami deszczu. Monice
wydawało się, że morze pochłonęło już wybrzeże, unosząc domek na spienionych falach, jednak nie
przerwała stosunku z plastykowym fiutkiem. Jęczała coraz głośniej zanurzając i wynurzając kutasa z
cipki, a jej druga dłoń pieściła rozgrzane ciało. Nie było jej zimno. Rozgrzewał ją sztuczny, nigdy
nie męczący się fiut.
Ryk morza słychać było coraz wyraźniej. Wydawało się, że zaraz jego fale wpadną do domku, by towarzyszyć
Monice i jej sztucznemu ulżycielowi w pracy.
Nagle, drzwi chatki otwarły się na oścież uderzając z całej siły odrzwiami o ścianę. Dziewczyna uniosła
głowę, nie przerywając posuwać się sztucznym kutasem. W pokoju, na drewnianej podłodze stanęła Ela. Obok
niej, trzymając ją za rękę znieruchomiał wysoki, czarnowłosy mężczyzna. Ich ciała były mokre, jakby
dopiero co wyszli z pod prysznica. Czarną otchłań za drzwiami rozświetlił rozdzierający błysk. Potem
huk gromu zagłuszył jęk przybywających. Monika zatrzymała się w pół ruchu. Leżała na wprost nich z
rozłożonymi nogami, dysząc ciężko i wpatrując się w nich ze strachem w oczach. Pierwszy oprzytomniał
mężczyzna. Nie wypuszczając dłoni Eli ze swojej ręki, drugą zamknął mocno drzwi domku i pociągnął Elą w
kierunku łóżka. Monika wpatrywała się w nich, trzymając pół wibratora we własnej cipce. Facet chwycił
za rękę rozochoconą, rozpaloną dziewczynę i wyciągnął wibrator z jej szparki. Usadził Elżbietę na
łóżku, po czym zajął się rozłożonymi nogami jej koleżanki. Gładził je delikatnie, powoli zbliżając się
do tego newralgicznego miejsca, jakim było jej krocze. Głowa Moniki opadła na poduszki. Wypięła tyłek
czując, że zbliża się prawdziwy język. I to język faceta! Całował jej nogi, a kutas rósł mu w krótkich
bokserkach. W końcu dotarł do krocza i zatopił język w jej norce. Monika zajęczała głośno, chwytając
siedzącą sztywno Elżbietę za rękę. Spojrzała na nią, uśmiechając się rozbrajająco. Ela popatrzyła na
nią i nachyliła się nad jej twarzą. Polizała ją po policzku. Monika otworzyła usta, oblizując wargi.
- Znasz jego imię? - szepnęła do koleżanki.
- To Jarek... - Elżbieta wessała jej nos, jakby ssała kutasa.
Ciałem Moniki wstrząsnął dreszcz. Facet wylizywał jej cipkę, mlaskając przy tym głośno i pieszcząc jej
uda, oraz piersi. Jego dłoń dotknęła Elżbiety i wdarła się pod jej bluzkę. Namacał sztywne sutki i
ścisnął je w palcach. Ela syknęła, zanurzając język w ustach Moniki. Facet ściągnął majtki Eli, po
czym zaatakował jej cipkę twardym jak skała kutasem. Potężny grom zatrząsł domkiem, aż szyby zadrżały
w okiennicach. Deszcz nie słabł. Stał się jakby mocniejszy, bardziej natarczywy. Na szerokim łóżku
trójka ludzi oddawała się rozkosznym uciechom. Jarek posuwał mocnymi pchnięciami Elżbietę od tyłu.
Ta całowała namiętnie Monikę, która teraz pchała wszystkie palce we własną cipkę. Mężczyzna wyciągnął
fiuta ze szpary Eli i rozdzielił dziewczyny, wpychając penisa do ust Moniki. Ta wchłonęła go bez cienia
sprzeciwu. Ssała zachłannie jego czubek, zostawiając koleżance nasadę, oraz jaja. Mężczyzna klęczał na
łóżku z głową odchyloną do tyłu, kiedy dwie kobiety obrabiały mu jego członka. Dyszał przy tym głośno
i zdawało się, że zaraz wybuchnie.
W końcu dziewczyny przestały ssać jego fiuta i stanęły naprzeciwko klęczącego mężczyzny. Ujrzał przed
sobą, na wysokości nosa, dwie rozwarte, wygolone cipki. Uniósł silne ramiona, zbliżając je do siebie.
Jego język pracował szybko, liżąc i ssąc dwie naraz łechtaczki, a dłońmi pieszcząc cztery twarde
pośladki. Dwie pary rąk trzymały jego głowę, przyciskając go mocno do nabrzmiałych kroczy.
Burza za oknem powoli słabła. Deszcz uderzał coraz słabiej, aż w końcu całkiem zanikł. Morze uspokoiło
się, a fale cofnęły w jego głąb.
Monika opadła na kolana odwracając się tyłem do mężczyzny. Wypięła tyłek i rękami rozchyliła pośladki.
Jarek wszedł w nią z całym impetem, dobijając kutasa do oporu. Monika jęczała na potęgę, kiedy Ela
stanęła okrakiem nad jej plecami, zbliżając nabrzmiałą cipkę do ust mężczyzny. Przytrzymała mu głowę,
nakierowując zachłanny, gorący język faceta.
Jarek posuwał z całych sił Monikę od tyłu, jednocześnie łapczywie liżąc cipkę Eli. Trzymał jej biodra,
jakby bał się, że mu ucieknie. Domek bombardowany był głośnym sapaniem i jękami trojga kochanków, którzy
w pewnym momencie zastygli, wyciskając ze swych ciał ogromne ilości spermy.
A burza odeszła daleko, gnana gwałtownym, potężnym wiatrem.
Carrie
dodaj komentarz do opowiadania
|
|
|
|
|
 |
|