


|
 |
|
|
|
|
 |
|
|
|
- Rusz się kochanie, za godzinę masz pociąg!
Młoda kobieta stała przed dużym, prostokątnym lustrem, świecąc gołym tyłkiem wprost w zaspane oczy swego
męża. Miała na sobie tylko krótki t-shirt w ozdobne czerwone różyczki. Przeginała filuternie ciało,
podrzucając seksownie włosy w górę.
" O nie... chyba nie chce znowu fiuta" - jęknął mężczyzna w myślach - "Rozerwie mi go na strzępy!"
Przewrócił się na wznak, skopując kołdrę z łóżka. Jego biedny ptaszek, totalnie stłamszony, wpadł
bezwładnie między mocne, umięśnione uda.
- Kochanie! - kobieta odwróciła się od lustra i zmierzyła wzrokiem męża - A gdzie masz pana fiutka..?
Podeszła do łóżka i zaczęła grzebać między jego nogami. Drobnymi palcami chwyciła kutaska za skórę jak
małego kotka i uniosła w górę.
- Mmm... mruknęła - A co my tu mamy? - dotknęła go nosem, mrucząc podniecająco, po czym polizała.
- Stefciu... - bronił się mężczyzna - Nie teraz, za godzinę mam pociąg!
Podniósł głowę i spojrzał na żonę.
"To na nic" - pomyślał, a jego głowa opadła bezwładnie na poduszkę. Stefania właśnie wessała jego
penisa do ust, robiąc mu porannego "loda". Jej ręka miętosiła jego wymęczone męderałki.
- No, co jest? - mruczała między jednym, a drugim posunięciem - Jurciu... - śliniła się mocno, ale
filutek wciąż był nieprzystojnie sflaczały.
Mężczyzna odsunął jej głowę i wstał z łóżka.
- Mam pociąg za godzinę! - warknął - Jak długo można cię pieprzyć? Nawet koń by tego nie wytrzymał!
Stefania usłyszała trzask zamykanych drzwi od łazienki. Dłonią otarła szerokie, czerwone usta i
wzruszyła ramionami.
- Pieprzony impotent - mruknęła cicho, ściskając nabrzmiałą pierś.
Opadła na łóżko na plecy. Spojrzała w biały, nieskazitelnie czysty sufit. Rozłożyła nogi i wsadziła
palec do mokrej cipki. Poruszała nim powoli, sycząc prawie bezgłośnie. Jej ciało prężyło się i wyginało.
Uniosła nogi w górę, a jej cztery palce agresywnie zanurkowały w szparce. Z każdym ruchem wyciągała je i
nawilżała całą cipkę mokrą gęstością. Wiła się po pościeli, jęcząc cichutko. Sufit gapił się na nią i
sam w podnieceniu spływał potem.
W tym momencie Jurek wyszedł z łazienki. Spojrzał z wyrzutem na masturbującą się żonę. Ubrany już w
białą koszulę, otworzył drzwi szafy i wyjął z niej czarny garnitur. Chwilę stał przed lustrem, wiążąc
krawat. Ubrał spodnie, marynarkę i nie zwracając uwagi na jęczącą Stefanię, wziął szary neseser i
wyszedł z domu. Na schodach otarł się o sąsiadkę. Jej wielka pierś mignęła mu przed oczami. Wzdrygnął
się i wybiegł na ulicę.
- Byle dalej... - warknął ze złością, gwizdając na taksówkę.
Dworzec był jak zwykle zapełniony ludźmi. Śpieszyli we wszystkich kierunkach, nie zastanawiając się nad
celem swojej podróży. Przynajmniej tak mu się wydawało.
"Dokąd tak wszyscy śpieszą?" - zastanawiał się bezmyślnie, czekając na pociąg - "Czyżby uciekali przed
swoimi żonami..? Jak ja..? To jakaś paranoja!"
Ciężka, kilkunastotonowa maszyna wtoczyła się wolno na peron. Ludzie momentalnie ruszyli do pustych
przedziałów. Jerzy nie spieszył się. Miał bilet w pierwszej klasie. Dziś mało ludzi jeździ pierwszą
klasą. Nigdy nie rozumiał dlaczego? Bilet trochę droższy, to prawda, ale komfort nie do porównania.
Może i dobrze... Gdyby wszyscy jeździli pierwszą klasą, komfort zapewne by zmalał. I to drastycznie.
Rozsiadł się w pustym przedziale i otworzył neseser. Na dworcu kupił sobie bułkę z szynką. Wcześniej,
przezornie wrzucił do walizeczki flaszkę czystej wódki. Nie spodziewał się towarzystwa. Mimo to,
"zasilacz" zawsze był gotów do podratowania zaschniętego gardła. Nie lubił pić sam. Ale ze Stefanią nie
było możliwe żadne picie. Nie mógł tak po prostu siąść z własną żoną i napić się kieliszek, lub dwa.
Stefka zaraz grzebała mu w rozporku, szukając twardego kutasa. Ostatnio często patrzyła zawiedziona na
sflaczałego fiuta. Jej oczy wyrażały pogardę. Nie było w nich litości, choć na co mu jej litość. Był
przecież pełnosprawnym mężczyzną, z wielkim - jeśli było trzeba - prężnym kutasem. Mógł nim rozbijać
ściany, a co dopiero drobne, niewieście szparki. Tylko, że....
No właśnie. Cipka jego żony spowszedniała mu tak bardzo, że nie był w stanie jej zadowolić. Nawet,
jeśli jego penis stanął... był w gotowości, to dotykając przepastnej głębi krocza Stefanii, załamywał
się. Bladł, malał i chował się przed chcącą go pożreć olbrzymią cipą.
Biedne maleństwo... Jerzy pogładził się po kroczu. Wyciągnął bułkę i zaczął zajadać ją powoli. W wagonie
pierwszej klasy było cicho. Tak, jakby nikt inny nie wsiadł do pociągu.
Maszyna ruszyła powoli, a on cieszył się, że jest w przedziale sam. Sam jeden, bez płaczących,
marudzących dzieci. Bez nadąsanych, nadmiernie umalowanych panienek, oraz znudzonych, chrapiących
facetów. Pierwsza klasa ma swoje uroki. Wyciągnął flaszkę wódki i zmieszał jej połowę z kupionym na
dworcu tonikiem. Potrzepał lekko, po czym wypił łyczek z plastykowej butelki. Czuł się zadowolony i w
pełni odprężony. Słaby cień w postaci żony wprawdzie wisiał nad jego głową, ale teraz się tym nie
przejmował. Cieszył się spokojną, relaksująca podróżą. W sprawie Stefanii podejmie kroki w późniejszym terminie.
Biały papier z bułki leżał spokojnie obok niego, kiedy oczy Jerzego zamknęły się, a on sam zapadł w
drzemkę. Usypiający turkot pociągu zakołysał jego ciałem. Za oknem monotonnie przesuwał się krajobraz.
Gładkie, wygolone łąki. Przelewające się pod naporem wiatru łany zbóż, oraz dumnie prężące się łodygi
kukurydzy. Te łąki... takie gładkie, miękkie, jak niewieście cipki. Jedna większa, druga mniejsza.
Jeszcze inna... naga i soczysta... tylko się w nią wgryźć. Pieścić... wylizywać... ssać... kochać...
I znów, na okrągło powtarzać te czynności, aż do utraty zmysłów. Aż do wycieńczenia organizmu. Aż do
zupełnego wykończenia zapasów spermy...
Ocknął się nagle.
- Byle nie cipka Stefki! - warknął ze strachem, a jego ciałem wstrząsnął dreszcz.
- Przepraszam..?
To małe, krótkie słówko było jak młot w głowę. Powoli, z zażenowaniem odwrócił głowę w jego kierunku.
Obok niego siedziała młoda dziewczyna, o konkretnej budowie ciała. Miała obfite piersi, szerokie biodra
i słodkie wałeczki tłuszczu nieśmiało wystające z pod krótkiego t-shirtu. Czarne, krótkie włosy otulały
okrągłą, uśmiechniętą twarz. Ale jej usta..!
Jerzy przyglądnął się im z prawdziwą przyjemnością. Były wąskie i drobne. Już wiedział, że jej cipka
jest maleńka, niczym dziurka od zamka. Co za radość byłaby, gdyby wepchnął tam swojego fiutka...
- Pan coś mówił..? - zapytał dziewczyna śpiewnym głosem.
- Nie jest pani spragniona? - podsunął jej butelkę wzmocnionego toniku.
- Chętnie - bez żenady przechyliła plastykowy baniaczek - Ojej! - zreflektowała się - To nie jest zwykły tonik!
- Przepraszam - ujął jej rękę i ucałował szarmancko - Nie mam szklaneczki, ale...
- Nic nie szkodzi - szepnęła kobieta - Anielka...
- Jurek, bardzo mi miło - wciąż trzymając jej dłoń, zawahał się. Powąchał wierzch dłoni i nie wiedzieć czemu, polizał.
Dziewczyna nie protestowała. Uśmiechnęła się tylko, po czym wydęła usta. Mrówki przeszły po jajach
Jerzego. Poczuł napływające, rozkoszne ciepło w lędźwiach. Poprawił się na siedzeniu i dotknął piersi dziewczyny.
- To niesamowite - szepnął.
- Co? - zapytała z kokieterią.
- Anielka... Twoje cycuszki... mówią do mnie...
- Naprawdę? - wypięła bardziej piersi - A co mówią?
Jerzy nie wiedział, skąd u niego takie podniecenie, oraz takie prymitywne gadki. Nigdy ich nie stosował.
Wręcz brzydził się takimi zagrywkami. Teraz jednak... Sam nie wiedział. Teraz, ta dziewczyna była jakimś
dziwnym zjawiskiem, jakąś nierealną rzeczywistością, powodującą nadmierny wzrost podniecenia w jego ciele.
- Co one mówią? - dopytywała się Anielka.
- Muszę bliżej przysunąć ucho - prowadził swoją grę, choć wydawała mu się zwykłą dziecinadą.
Odchylił palcami rąbek głęboko wykrojonej bluzki. Polizał. Dziewczyna zasyczała.
- No więc..? Dowiem się wreszcie, co mówią moje cycuszki?
- Pragną mnie, to na pewno... - jego język już znikł pod bluzką kobiety - I jeszcze... - mruczał w
głębokim podnieceniu - Chciałyby... pogadać z moim kutaskiem.
Dziewczyna zaśmiała się dźwięcznie, ściągając zawadzający, górny kawałek swojej odzieży. Jej piersi
wylały się na zewnątrz, zasłaniając całkowicie twarz mężczyzny.
- Chyba pragną tego - zasyczała, kiedy on zaczął całować je namiętnie, wsysając jej sutki.
Przewrócił ją na długie siedzenie i przylgnął wargami do jej ciała. Powoli ściągał z niej spódnicę,
potem majtki. Dostrzegł wygoloną, różową cipkę. Odchylił palcami wargi sromowe i wessał łechtaczkę
kobiety. Anielka zajęczała.
- A kutasik? - mruknęła zawiedzionym głosem - Kiedy odwiedzi moje cycuszki?
- Oczywiście - zgodził się ciężko dysząc i rozpiął nabrzmiały rozporek.
Jego penis wyskoczył w pośpiechu, po czym momentalnie schował się między piersiami kobiety. Ona
ścisnęła rękami swoje cycki, a on posuwał ją nieprzytomnie. Żołądź jego kutasa raz po raz uderzała
ją w brodę, aż wreszcie dziewczyna pochłonęła kutasa Jurka, wciąż ściskając swoje obfite piersi
trzymające rozpędzonego fiutka jak w kleszczach. W końcu dała za wygraną. Teraz miętosiła twarde,
owłosione pośladki kochanka, oraz ściskała jego jądra. Pociąg turkotał rytmicznie, kołysając ich ciała.
Jurek niespodziewanie zeskoczył ze swojej Anielki i usiadł na siedzeniu w szerokim rozkroku. Podniósł
fiuta rękami i postawił go na sztorc. Dziewczyna niewiele myśląc usiadła na nim, zanurzając penisa w
swojej maleńkiej cipce. Facet przytulił ją z całej siły, całował po plecach i pieścił nabrzmiałe
piersi. Anielka podskakiwała jak na koniu. Jej cipka raz po raz wydawała z siebie warczące odgłosy.
Jęczała teraz głośno, przekrzykując turkot pociągu. Nagle zeskoczyła z niego i uklękła między nogami
mężczyzny. Lizała penisa z zegarmistrzowską dokładnością, nie omijając jego męderałów. Facet skuczał
jak mały, zostawiony sam sobie piesek. Wypinał biodra w górę, a jego kutas chował się cały w gardle
Anielki. W końcu... wylał na jej twarz całą zawartość swoich jąder, a jego ciało skurczyło się od
rozkoszy orgazmu. Osłabło i zwiotczało. Ciężki oddech szarpał jego piersiami, kiedy Aniela usiadła
obok i wtuliła głowę w jego owłosiony tors.
- Kim jesteś dziewczyno? - zapytał, pieszcząc jej pokaźne tłuszczyki na biodrach.
- Masz żonę? - mruknęła niespodziewanie.
- Czy to ma jakieś znaczenie?
- Żadnego - zgodziła się - Ale mógłbyś chociaż schować tę obrączkę, która masz na palcu.
- Może toniku..? - pocałował ją w głowę i pogłaskał czarne, lśniące od potu włosy.
Ścisnęła go za kutasa i zaśmiała się w głos.
- Do celu podróży jeszcze daleko... Może się na razie... ubierzemy? Tak, w razie gdyby przyszedł konduktor.
Carrie
dodaj komentarz do opowiadania
|
|
|
|
|
 |
|